Isana Professional Szampon Oil Care: moja opinia i analiza składu
09:00Moim włosom ciężko jest dogodzić w kwestii szamponu. Są one dość cienkie, nie mają za dużo objętości i łatwo je obciążyć. Jednocześnie nie są one w najlepszej kondycji. Może nie są one zniszczone, ale jednym z większych problemów jest ich spore plątanie. Czy szampon z olejkami i bez silikonów był dla mnie wybawieniem, czy wręcz przeciwnie?
Otóż jest gdzieś po środku, ale zacznijmy od początku.
Jest to szampon do włosów zniszczonych i suchych: formuła z potrójnych efektem, nie zawiera silikonów. Efekty, jakie obiecuje producent to: wzmocniona odporność włosów, gładkość i intensywny połysk.
Opakowanie to dość ładna tuba, zwykle szampony Isany nie miały tak ładnego designu. Te są podobne do szamponów z Balei i wyglądają hmm, profesjonalniej? Ale to tak na prawdę nie jest najważniejsze. Tuba nie jest twarda, łatwo wydobywa się produkt (pod koniec gorzej i tubkę mam całą pozgniataną, warto ją rozciąć). Małym minusem jest otwarcie, które dość ciężko otworzyć, szczególnie mokrymi rękami, ale możemy podważyć je o kran i problem znika.
Konsystencja jest dość typowa, nie za rzadka, nie za gęsta. Nie spływa z włosów, nie wylewa się. Kolor jest perłowy. O zapachu wspominałam Wam, kiedy pisałam o odżywce. Jest dość mocny, perfumowany, ale szczególnie nie utrzymuje się przynajmniej na moich włosach. Szampon dobrze się pieni.
Skład:
Aqua - woda
Sodium Laureth Sulfate - środek powierzchniowo czynny do mycia, tworzy pianę
Cocamidopropyl Betaine - dość łagodna substancja myjąca, łagodzi mocniejsze detergenty
Sodium Chloride - zapewnia wzrost lepkości kosmetyków myjących
Parfum - perfumy
Panthenol - prowitamina B5, łagodzi, wygładza, zapobiega wysuszaniu włosa
Prunus Domestica Seed Oil - olej z pestek śliwek, nawilża, nie pozostawia tłustej warstwy
Argania Spinosa Kernel Oil - olej arganowy, nawilża, regeneruje, chroni przed szkodliwymi czynnikami
Peg-7 Glyceryl Cocoate - substacja powierzchniowo czynna, odbudowuje naturalną barierę lipidową, po "zdarciu" jej mocnymi detergentami
Polyquaternium-10 - zabezpiecza włosy przed utratą wody, nadaje gładkość i połysk, ułatwia rozczesywanie
Laurdimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Wheat Protein - proteiny zbożowe, odżywiają, łagodzą działanie detergetów
Glycol Distearate - emolient tłusty, tworzy na włosach filtr, który zapobiega utracie wody, (to on jest odpowiedzialny za perłowy kolor kosmetyków)
Laureth-4 - ułatwia usuwanie zanieczyszczeń, zmniejsza elektryzowanie się włosów
Citric Acid - kwas cytrynowy (z grupy kwasów AHA), oprócz regulowania pH złuszcza i rozjaśnia Limonene - zapach
Benzyl Salicylate, Formic Acid, Potassium Sorbate, Phenoxyethanol, Sodium Benzoate, Benzoic Acid - konserwanty.
Jak widać, skład nie jest najgorszy, ale nie powiedziałabym, że z tymi olejkami jest jakoś szał, dobrze przynajmniej, że są w pierwszej części składu, a nie na samym końcu, jak to często bywa.
Teraz czas na najważniejsze, czyli co tak na prawdę o nim sądzę i co on w ogóle robi z moimi włosami.
Po pierwsze, na pewno dobrze oczyszcza, to trzeba mu przyznać. Podczas mycia, czy przy spłukiwaniu, nie mam takiego uczucia, że włosy aż skrzypią, ale to dobrze, ponieważ nie robią się suche. Jeśli myję same włosy, głową w dół nad wanną, wtedy łatwo jest umyć praktycznie samą skórę głowy i nie lać za dużo szamponu na włosy, żeby ich nie wysuszyć. Wtedy włosy rozczesują się dość łatwo, są miękkie i gładkie. Na szczęście także nie są obciążone.
Po osuszeniu włosów po kąpieli są one trochę poplątane, ale nie jest to wielka szopa.
Plusem jest, że skóra głowy nie jest wysuszona, nie zdarza mi się, żeby była podrażniona i swędziała.
Kiedy już uczeszę włosy, są ona faktycznie gładkie i miłe w dotyku.
Nie zauważyłam regeneracji, ale obietnica o zapobieganiu elektryzowania została spełniona.
Podsumowując, nie jest to ideał, ale takiego jeszcze nie znalazłam. Będę dalej szukać szamponów, mam już nawet parę na oku, a póki mam ten, będę go używać i starać się stosować go tak, żeby jak najlepiej mi służył. Kosztuje on w Rossmannie 9,99 zł, ale często jest za 4,99 zł :)
Miałyście z nim styczność? Może podpowiecie mi jakieś dobre szampony?




17 komentarze
U mnie by się nie sprawdził ze względu na skład ;/
OdpowiedzUsuńKupię je na pewno przy okazji promocji :)
OdpowiedzUsuńTrudno coś konkretnie polecić, ponieważ każdy z Nas charakteryzuje się innymi predyspozycjami zarówno włosów jak i samego skalpu.
OdpowiedzUsuńMiałam odżywkę z tej serii jest świetna :) :)
OdpowiedzUsuńja na szampon się nie skuszę, ale myślę o odżywce :)
OdpowiedzUsuńNie miałam, ale mam tą odżywkę i bardzo jestem z niej zadowolona :)
OdpowiedzUsuńWidzę, że wszyscy lubią odżywkę. Też miałam i była ok, ale na kolana nie powaliła :)
UsuńMiałam odżywkę i była fajna;)
OdpowiedzUsuńSzamponu nie miałam, ale miałam odżywkę do włosów brązowych i bardzo ją lubiłam! :) A tak poza tematem to przepiękne paznokcie! :)
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńMyślę, że mi by nie podpasował :)
OdpowiedzUsuńNie mam wymagających włosów, więc może by się u mnie sprawdził :)
OdpowiedzUsuńMiałam go i sprawdzał się u mnie świetnie ;) Jednak zapach mi przeszkadzał, był zbyt mocny ;/
OdpowiedzUsuńSzamponu z tej serii jeszcze nie miałam, ale mam w planie zakup :)
OdpowiedzUsuńU mnie w denku pojawił się Ziaja intensywne wygładzenie no powiem Ci, że byłam mile zaskoczona :). I mogę polecić Ci jeszcze Nivea Long Repair, choć za szamponami z tej firmy akurat nie przepadałam, ten jest bardzo fajny :)
OdpowiedzUsuńCzytałam etykietę ostatnio ale odstawiłam, lecz no skusiłaś mnie i albo kupię już, albo zaczekam na promocję ;)
OdpowiedzUsuńDzięki za tą opinię ;)
Muszę wypróbować ten szampon:) Ja osobiście używam szamponu wzmacniającego Garnier Fructis, taki pomarańczowy.Uwielbiam go i polecam, ale wiadomo, że każdy ma inne upodobania :*
OdpowiedzUsuńDziękuję za każdy komentarz, to dla mnie duża motywacja, a także szansa na poznanie nowych blogów, chętnie Was odwiedzam. :)